NADSZEDŁ NOWY ROK...
Mój dzisiejszy wpis będzie miał nieco gorzki smak i wydźwięk, a moje życzenia nie będą typowe. W przerwie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem miałem trochę więcej wolnego czasu i częściej zaglądałem na swoje media społecznościowe. Zaskoczyło mnie, że aż tak wiele postów i dyskusji, często bardzo gorących, dotyczyło pracy nauczycieli. Zarzewiem do tych rozważań były dwie kwestie: 3% podwyżki dla nauczycieli oraz długa przerwa świąteczna, związana z tegorocznym układem kalendarza (część szkół nie pracowała od soboty 20 grudnia aż do 6 stycznia – Święta Trzech Króli). No i się zaczęło. Dlaczego oni (nauczyciele) mają tyle wolnego? Dlaczego mają za to wolne płacone? Ja miałam tylko trzy dni wolne na Święta. Nic nie robią. Stale wolne mają – ledwo wejdą do szkoły już wychodzą. 18 godzin w tygodniu? Kto to słyszał! Nadgodziny płatne. Na wycieczki im się nie chce jeździć. Za wszystko by chcieli wynagrodzenie. No skandal! I co, znowu podwyżka? Przecież niedawno ...






.jpeg)